Jeśli „Hymny” są poezją krzyku, „Księga ubogich” jest poezją ciszy. W późnej twórczości Jana Kasprowicza następuje wyraźna przemiana tonu. Znika ekspresjonistyczna gwałtowność, ustępuje miejsce prostocie i skupieniu.
Utwory z tego tomu powstawały w Zakopanem, w otoczeniu tatrzańskiej przyrody. Krajobraz nie jest tu jednak wyłącznie tłem - staje się przestrzenią kontemplacji. Przyroda uczy pokory, rytmu i harmonii. Poeta odnajduje w niej odpowiedź nie poprzez argument, lecz poprzez doświadczenie.
„Księga ubogich” nie oznacza rezygnacji z myślenia o sprawach ostatecznych. To raczej zmiana sposobu ich przeżywania. Kasprowicz nie walczy z Bogiem - szuka jego obecności w codzienności, w ciszy, w prostym trwaniu.
Niektórzy badacze mówią o „franciszkańskim” etapie twórczości poety - o afirmacji świata mimo jego niedoskonałości. To afirmacja dojrzała, nie naiwna. Wynika z przejścia przez bunt i zwątpienie.
Dla współczesnego czytelnika ta część twórczości może być szczególnie bliska. W świecie nadmiaru bodźców i nieustannego pośpiechu „Księga ubogich” proponuje powrót do elementarnego doświadczenia: obecności, natury, ciszy.
To poezja, która nie dominuje - lecz towarzyszy.



















