Gdyby ktoś w XIX wieku powiedział mieszkańcom Szymborza, że syn miejscowego parobka zostanie jednym z najwybitniejszych poetów Polski, prawdopodobnie uznano by to za żart.
A jednak właśnie tutaj, 12 grudnia 1860 roku, zaczęła się historia Jana Kasprowicza.
Poeta urodził się w bardzo biednej rodzinie chłopskiej. Jego ojciec pracował u bogatszych gospodarzy, a rodzina nie miała własnej ziemi. Oznaczało to życie od pracy do pracy, bez poczucia stabilności i bezpieczeństwa.
Po latach Kasprowicz napisał o sobie krótko i bardzo szczerze:
„Przyszedłem na świat w chacie krytej strzechą, w rodzinie ubogiej, pracującej u obcych ludzi”.
Brzmi jak początek trudnej historii i dokładnie tak było.
Kasprowicz dorastał wśród pól Kujaw, w domu, w którym było aż czternaścioro dzieci. W tamtych czasach nie było to niczym niezwykłym, ale oznaczało życie w ogromnym ścisku i codzienną walkę o podstawowe potrzeby. Mimo biedy poeta po latach wspominał, że w domu nie brakowało tego, co najważniejsze:
„Bieda była wielka, lecz nie brakło w niej serdeczności i przywiązania do pracy”.
I tu zaczyna się moment, który mógł całkowicie zmienić jego życie.
W XIX wieku dzieci ze wsi rzadko miały szansę na edukację. Zwykle pomagały w pracy, a szkoła była luksusem. Młody Jan okazał się jednak wyjątkowo zdolny. Miał świetną pamięć, szybko się uczył i zwracał uwagę nauczycieli. To właśnie oni zaczęli namawiać jego rodzinę, by pozwoliła mu kontynuować naukę.
Dla syna parobka była to ogromna szansa. I jednocześnie początek drogi, która zaprowadziła go do literatury, uniwersytetów i środowisk artystycznych całej Polski.
Co ciekawe, badacze podkreślają, że to właśnie dzieciństwo na Kujawach ukształtowało jego wrażliwość. W pierwszych utworach Kasprowicza bardzo często pojawiają się obrazy wsi, ciężkiej pracy i losu najuboższych. Pisał o świecie, który znał z własnego życia.
Choć dziś jego twórczość wielu osobom kojarzy się z Tatrami i Zakopanem, wszystko zaczęło się tutaj, w Szymborzu.



















